Archive for maj, 2000

Dalin bez trenera

wtorek, maj 23rd, 2000

Wiesław Bańkosz, trener III-ligowej drużyny Dalinu Myślenice wczoraj rano złożył rezygnację na ręce prezesa klubu Aleksandra Jopka. Ten bardzo zasłużony dla myślenickiej piłki nożnej szkoleniowiec już od dość dawna zapowiadał dymisję, ale dopiero po zakończeniu sezonu.

- Ta praca kosztuje mnie dużo zdrowia - mówi Wiesław Bańkosz. - Gramy w bardzo szczupłym składzie, przed niemal każdym meczem są problemy z ustawieniem drużyny. Porażka z Pogonią wyczerpała do końca energię niezbędną do wykonywania tej pracy. Do zakończenia sezonu pozostało jeszcze do rozegrania pięć spotkań, ale nie zostawiam zespołu w złej sytuacji. 40 punktów, które zdobyliśmy powinno wystarczyć do utrzymania się w III lidze, czyli osiągnięcia celu zakładanego przed rozpoczęciem rozgrywek. W poniedziałek nie mieliśmy trenigu i zawodnicy nic nie wiedzą o mojej decyzji, którą przekazałem trenerowi Jopkowi. Z drużyną miałem zawsze bardzo dobry kontakt i tak pozostało do końca. Do końca czerwca jestem pracownikiem Dalinu, a co potem, zobaczymyÉ Rozmawiam z różnymi klubami, także krakowskimi.

Aleksander Jopek, prezes klubu nie był zaskoczony decyzją trenera Bańkosza.

- Rezygnację trenera przyjąłem, gdyż jesienią już raz go odwiodłem od takiej decyzji, a uznałem, że dwa razy nie ma sensu tego robić. Na razie nie podjąłem jeszcze żadnych rozmów z ewentualnymi kandydatami na następcę pana Bańkosza. W środę rano zbierze się zarząd i podejmie decyzję co do obsady stanowiska trenera pierwszego zespołu.

Z osobą Wiesława Bańkosza wiąże się najlepszy okres w działalności drużyny piłkarskiej. Właśnie ten szkoleniowiec zapewnił spokojny byt Dalinowi w nowej, zreformowanej III lidze. Pamiętać trzeba, że przed jego przyjściem do tego klubu drużyna z Myślenic lawirowała między trzecią a czwartą ligą. Ważne są też warunki, w których pracował Bańkosz z piłkarzami. Jak stwierdził jeden z trenerów na wylot znających problematykę tego poziomu rozgrywek: ,Za pieniądze, które otrzymują zawodnicy Dalinu, w innych klubach piłkarze nie chcieliby nawet wyjść na boisko.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Jeszcze się nie kąpiemy

wtorek, maj 23rd, 2000

Na razie dwa kąpieliska w rejonie Tarnowa zostały dopuszczone do użytku. Bez obaw można pływać w Podlesiu Dębowym i Dwudniakach.

- Trwają badania próbek wody z Czchowa - mówi Halina Wójcik z tarnowskiego SANEPiD-u. - Nie dostaliśmy zleceń z innych miejscowości, trzeba jeszcze poczekać na otwarcie basenów.

Kontrola czystości wody trwa około 3 tygodni. Trzykrotnie służby sanitarne sprawdzają czy kąpiel w warunkach proponowanych przez właścicieli kąpielisk nie zagraża zdrowiu. Pod koniec maja zostaną zbadane próbki wody z basenu na Górze Marcina. Basen Unii w Mościcach zostanie otwarty w połowie czerwca. Także mieszkańcy Dąbrowy Tarnowskiej nie mogą na razie planować wizyty na basenie. Trwają tam wciąż prace remontowe.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Tragiczne spotkanie kłusowników

wtorek, maj 23rd, 2000

Do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wpłynął akt oskarżenia przeciwko 20-letniemu Tomaszowi Ch. z Kościeliska. Mężczyzna oskarżony jest o zamordowanie kłusownika Roberta R., zarzuca się mu także nielegalne posiadanie broni i kłusowanie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tomasz Ch. odziedziczył sztucer po zmarłym ojcu. Broń miał u siebie nielegalnie. Korzystał z niej wychodząc na łowy. Jego ofiarami były zające, wiewiórki i lisy. W listopadzie ubiegłego roku zauważył kruka, na którego także chciał zapolować. Zabrał skrzętnie ukrywany sztucer i zapuścił się w teren. Zajęty wypatrywaniem ptaka był jeszcze na tyle ostrożny, by obserwować otoczenie. Na ścieżce zauważył jadącego na nartach mężczyznę. Nie poznał go, bowiem ten miał na głowie kominiarkę. Mężczyzna zatrzymał się i zaczął odgrażać się Tomaszowi Ch. Zasugerował między innymi, że poinformuje policję o jego kłusowniczym hobby. Dwudziestolatek był bardzo zdenerwowany zwłaszcza, że tajemnicza postać w kominiarce znała jego nazwisko. Gdy mężczyzna na nartach odwrócił się i sięgnął ręką za plecy, Tomasz Ch. obawiając się podstępu wystrzelił. Narciarz upadł na ziemię. Młody mężczyzna przeładował broń, podszedł do leżącego i strzelił mu w głowę.

Wszystko to trwało zaledwie moment. Tomasz Ch. zdjął narty swojej ofierze i ukrył je w ,Bafiowej Szopie” pod Reglami. Tam też zawlókł zwłoki. Wziął łopatę i zakopał je kilkanaście centymetrów pod klepiskiem. Dwudziestolatek wrócił do domu, umył się iÉ poszedł z kolegą na dyskotekę. Rano wrócił na miejsce zbrodni, by przy dziennym świetle zatrzeć ślady krwi na śniegu.

Żona Roberta R. zaczęła niepokoić się o męża. Od lat zajmował się kłusowaniem, więc niejednokrotnie znikał na całe wieczory, a nawet noce. Zwykle jednak był bardzo słowny i jeśli podał godzinę powrotu, to był w domu punktualnie. Feralnego dnia miał się zjawić wieczorem, tymczasem nadszedł ranek, a Roberta R. nie było. Przerażona kobieta zaangażowała w poszukiwania grupę przyjaciół, powiadomiła też policję. Na miejsce wyjechała ekipa śledcza z psem tropiącym. Szybko odnaleziono zakopane pod klepiskiem zwłoki.

Badania balistyczne wykazały, że Robert R. został zastrzelony ze sztucera Tomasza Ch. Podejrzanego skierowano na badania psychiatryczne. Biegli orzekli, że przejawia on cechy osobowości usposabiające do zachowań przedwczesnych i słabo kontrolowanych, nie na tyle jednak, by można było kwestionować poczytalność oskarżonego. On sam przyznał się do winy. Stwierdził, że przestraszył się dziwnego zachowania Roberta R. Obawiał się, że sięga on po broń, dlatego wystrzelił. Tomasz Ch. żałuje tego, co się stało. Młody mężczyzna stanie wkrótce przed nowosądeckim sądem.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Wakacje na podwórku

wtorek, maj 23rd, 2000

Ubogie fundusze socjalne zakładów pracy, rosnąca bieda rodzin, konieczność zakupu podręczników, wyprawek do szkół, zmniejszają szanse wakacyjnych wyjazdów dzieci i młodzieży. Połowa uczniów po otrzymaniu świadectwa promocyjnego do kolejnej klasy pozostanie w mieście.

Nic dziwnego, że wciąż wzrasta zapotrzebowanie na bezpłatny (lub tańszy) wyjazd dla dzieci z rodzin ubogich i patologicznych. W ubiegłym roku dotacja do letniego wypoczynku dzieci wyniosła 774 tys. zł. dla całego województwa, na wakacje 2000 Małopolska otrzymała niewiele więcej, gdyż 800 tys. zł. Kraków otrzyma z tego około 30 proc.

- To wciąż za mało - podkreśla Piotr Świątek, dyrektor Wydziału Opieki i Szkolnictwa Kuratorium Oświaty, merytoryczny opiekun wakacyjnych wyjazdów.

Obozy ZHP, PCK, zgrupowania sportowe dotyczą tylko stałych członków. Oazy, kolonie i wyjazdy przygotowane przez organizacje kościelne kierują swą ofertę do parafian.

- Pozostali muszą liczyć na dotowane wyjazdy, obozy językowe, kolonie. Najmłodsi z rodzin ubogich i patologicznych będą mieli szansę wyjazdu za darmo na dwutygodniowy pobyt, dostaną też kolonijną wyprawkę. Te liczby nie są jednak wysokie - ubolewa dyrektor.

Wybrańcy skorzystają z obozów językowych. Tu liczby również są niewielkie - 120 miejsc na całe województwo.

Dla wielu dzieci wakacje oznaczają robienie zakupów.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Narkotykowi bossowie ujęci

wtorek, maj 23rd, 2000

Dwa i pół kilograma czystej amfetaminy czyli dwadzieścia pięć tysięcy działek dilerskich silnego narkotyku, wartych na czarnym rynku nie mniej niż trzysta tysięcy złotych, przechwyconych zostało w rezultacie koronkowo przeprowadzonej akcji nowosądeckiej agendy Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji - informuje wysokiej rangi oficer kierujący pracą tej jednostki.

- Ważniejsze od przechwycenia towaru jest jednak zatrzymanie trzech handlarzy narkotykami ustawionych bardzo wysoko w przestępczej hierarchii w naszym kraju i mających liczne powiązania międzynarodowe. Realizacja zadania trwała wiele miesięcy i obejmowała tak Kraków jak i Nowy Sącz. Nie była powiązana z wykryciem i zatrzymaniem dilerów narkotykowych, działających w szkołach średnich Nowego Sącza ani też prawem działania policji na terenie Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University, uzyskanym przez policję dzięki porozumieniu z rektorem tej uczelni. Efektem stało się przechwycenie największej w tym roku ilości amfetaminy, jaką udało się ujawnić na terenie Polski.

Przejęcie dwóch i pół kilograma amfetaminy nie jest największym wyczynem nowosądeckich oficerów. W 1998 r, a więc wtedy, gdy nie istniało jeszcze Centralne Biuro Śledcze, a podobne sprawy prowadziło Biuro do Walki z Przęstępczością Zorganizowaną przechwycili przeszło trzy kilogramy tego narkotyku. Zatrzymani wówczas dwaj mieszkańcy Nowego Sącza i Warszawy otrzymali już wyroki, cztery lata pozbawienia wolności.

Obecnie trudno powiedzieć jakie wyroki zapadną wobec trzech mężczyzn, którzy ujęci zostali teraz. Kodeksowe zagrożenie zarzucanych im czynów sięga 10 lat. Zostali oni ujęci w wyniku operacji grup szturmowych CBŚ KG Policji, do których doszło w Nowym Sączu i Krakowie. 19 maja, na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krakowie Sąd dla Krakowa Śródmieścia zastosował trzymiesięczny areszt wobec całej trójki.

Zatrzymani mają od 28 do 39 lat. Są mieszkańcami Nowego Sącza. Jeden z nich nie był do tej pory karany, drugi ma na swoim koncie przestępstwo kryminalne, trzeci przestępstwo gospodarcze, ale żaden z tych czynów nie miał charakteru aferowego lub mafijnego. Jak wynika z ustaleń wszyscy są jednak wysoko postawieni w hierarchii podziemia narkotykowego. Mają także silne powiązania międzynarodowe.

Zdaniem oficera CBŚ KG P ich zatrzymanie w ostanich dniach minionego tygodnia (od 17 do 19 maja) jest poważnym ciosem w struktury przestępczości zorganizowanej w naszym kraju i bardzo dużym sukcesem organów ścigania. Według tego samego oficera przechwycona amfetamina została wyprodukowana w Polsce i była przeznaczona na rynek polski. Informacja ta jest istotna, bowiem w ostatnim okresie bardzo nasilił się wyrób amfetaminy w krajach sąsiednich, zwłaszcza na Słowacji i w Czechach.

Na wczorajszej konferencji prasowej w Miejskiej Komendzie Policji w Nowym Sączu wysokiej rangi oficer nowosądeckiej agendy Centralnego Biura Śledczego zaprezentował nie tylko przechwycone narkotyki, ale także pokaźny plik polskich banknotów o wysokich nominałach znaleziony podczas przeszukań domów zatrzymanych mężczyzn. Poinformował również, że zarekwirowano wysokiej klasy samochód, który znalazł się w Polsce bez stosownych opłat celnych.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23

Punkty na wagę liceum

wtorek, maj 23rd, 2000

Dziś ostatnie ósme klasy w najnowszych dziejach polskiej oświaty zdają egzamin z języka polskiego. Jutro - matematyka. Wyniki tych testów będą decydować o przyjęciu do szkoły średniej. Miejsca w szkołach prowadzących do matury zagwarantowano dla 72 proc. tegorocznych absolwentów podstawówek.

Do dzisiejszego badania kompetencji z języka polskiego przystąpić ma ok. 54 tys. ośmioklasistów, w tym licząca ok. tysiąca grupa uczniów z ościennych województw, którzy chcą kontynuować naukę w małopolskich liceach i technikach.

- We wszystkich szkołach egzamin zaczyna się o godz. 9. Z języka polskiego będzie trwał dwie godziny, testy z matematyki uczniowie będą rozwiązywać w środę przez 100 minut - poinformował nas wczoraj dyrektor Józef Winiarski z Małopolskiego Kuratorium Oświaty.

Egzamin będzie podobny do próbnego, przeprowadzonego w lutym. Wówczas uczniowie otrzymali fragment utworu literackiego i na jego podstawie odpowiadali na pytania, które miały przede wszystkim wykazać umiejętność poprawnego posługiwania się ojczystym językiem.

Jutro egzamin z matematyki. W każdym z testów do zdobycia jest po 40 punktów. O przyjęciu do szkoły średniej decydować będą wyniki egzaminów oraz oceny na świadectwie (w sumie z pięciu wybranych przedmiotów maksymalnie 20). Kuratorium określiło minimum, które powinien uzyskać każdy uczeń ubiegający się o legitymację liceum ogólnokształcącego czy technikum. Wynosi ono 50 punktów.

- W tym roku szkoły średnie w Małopolsce zamierzają przyjąć blisko 40 tys. uczniów, czyli ok. 72 proc. absolwentów ósmych klas. W liceach ogólnokształcących czeka na nich ponad 19,5 tys. miejsc, w technikach blisko 13 tys., w liceach technicznych i zawodowych ponad 6,3 tys. W zasadniczych szkołach zawodowych mamy w Małopolsce blisko 16 tys. miejsc - podała dyr. Teresa Kucińska z wydziału szkolnictwa ponadpodstawowego kuratorium.

33 szkoły średnie (te najbardziej oblegane) postanowiły jednak z wybranego przedmiotu przeprowadzić w czerwcu dodatkowy egzamin dla kandydatów.

Następny nabór, już nie do szkół średnich, lecz ponadgimnazjalnych, odbędzie się dopiero w 2002 roku. Absolwenci gimnazjum do wyboru będą mieli 3-letnie liceum profilowane lub 2-letnią szkołę zawodową.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Tylko raz leżałam w szpitalu

poniedziałek, maj 22nd, 2000

Najstarsza iławianka Helena Mioskowska ukończyła wczoraj 102 lata. Tego samego dnia świętowała imieniny i 81 rocznicę swojego ślubu.

Pani Helena z domu Mroczyńska urodziła się 22 maja 1898 roku we wsi Grądy koło Lidzbarka Welskiego. W wieku dwudziestu jeden lat wyszła za mąż za Maksymiliana Mioskowskiego. Rok później urodziła pierwsze z dziewięciorga dzieci - córkę Stefanię.

- Dzisiaj żyją tylko dwie córki w wieku 80 i 67 lat oraz jeden syn, który ma 64 lata - mówi Helena Mioskowska. - Mam też 13 wnuków i 31 prawnuków.

Jubilatka pamięta wszystkie imiona i wiek swoich najbliższych oraz wszystkie ważniejsze rocznice rodzinne. Wygląda zdrowo i jest sprawna jak na swój piękny wiek. W całym swoim długim życiu tylko raz leżała w szpitalu. Narzeka, że nie da rady już nawlec nitki na igłę. Najbardziej cierpi z powodu braku słuchu.

Najbliżsi podkreślają, że pani Helena zawsze myśli i dba o innych. Lubi przebywać z ludźmi, rozmawiać z nimi. Twierdzi, że najważniejsza w życiu są przyjaźń i zgoda. ,Choćbyś zjadł wołu, ale nie pospołu, to nic nie znaczy” - zwykła mawiać.

Helena Mioskowska od 12 lat mieszka w Iławie. Nie stosuje żadnej specjalnej diety, pije dwie kawy dziennie i pomaga w przygotowaniu obiadów. Chętnie ogląda seriale telewizyjne i czytuje romanse. Całe życie ciężko pracowała na gospodarce, dziś spędza dni na spotkaniach z rodziną i znajomymi oraz na odpoczynku.

Źródło: Gazeta Olsztyńska Data: 2000-05-22

Odpuściły?

poniedziałek, maj 22nd, 2000

Cekol Stawiguda przegrał u siebie półfinałowy mecz o Puchar Polskim kobiet z AZS Politechniką I Wrocław.

* LUKS Cekol Stawiguda - AZS Politechnika Fourmen Wrocław 0:4

Punkty zdobyły: Narkiewicz i Kursakowa po 1,5; Mikijaniec 1.

Brązowe medalistki DMP przyjechały do Stawigudy w najsilniejszym składzie z wielokrotnymi mistrzyniami i medalistkami MP - Narkiewicz i Mikijaniec oraz z byłą reprezentantką Ukrainy Kursakową. Gospodynie wystąpiły zaś w mocno osłabionym składzie bez Pietkiewicz, Przybylskiej i Mierzejewskiej.

W tej sytuacji zwycięstwo AZS było tylko kwestią czasu. Stawigudzka młodzież jedynie w deblu (Rzeźnik/Szadkowska) zdołała urwać seta faworytkom.

W finale PP AZS Politechnika zmierzy się z Wandą Kraków.

Źródło: Gazeta Olsztyńska Data: 2000-05-22 22:21 

Zarząd czeka

poniedziałek, maj 22nd, 2000

Nowe władze MOKS Stomil Olsztyn wciąż nie mogą formalnie rozpocząć działalności. Poprzedni dyrektor Leszek Dudzik nadal nie przekazał kompletu dokumentów i klucza do sejfu. Dziś nowy zarząd Stomilu zbierze się na posiedzeniu, na które zaproszono również poprzednie władze. - Jeśli nie otrzymamy kluczy do sejfu, rozprujemy go - zapowiada prezes Zbigniew Karpowicz.

Bez protokołu zdawczo-odbiorczego zarząd nie może rozpocząć działalności. Jest to o tyle istotne, że za kilka dni skończy się sezon, zawodnicy wyjadą na urlopy, a potem - być może - do innych klubów. - W myśl pargarafu 21 regulaminu FIFA piłkarz, któremu nie płacono przez pół roku, może przez trzy miesiące grać w innym klubie bez zgody poprzedniego. - Nie można do tego dopuścić, to byłaby zagłada Stomilu - mówi trener Bogusław Kaczmarek, który najprawdopodobniej zostanie w klubie na nowy sezon.

Przesądzone jest odejście ze Stomilu Cezarego Kucharskiego, nie wiadomo, jaki będzie los Pawła Holca i Bartosza Jurkowskiego. Na razie najpoważniejszą ofertę otrzymał Marcin Szulik, którego podczas jutrzejszego meczu z Petro Płock będą obserwowali wysłannicy holenderskiego Twente Enschede. Alternatywnym rozwiązaniem może być transfer Szulika do Legii Warszawa.

Źródło: Gazeta Olsztyńska Data: 2000-05-22 22:20 

Śmieciarki wróciły do miasta

poniedziałek, maj 22nd, 2000

Śmieciarki, które wcześnie rano wyjechały na miejskie wysypisko śmieci w Siedliskach, musiały zawrócić. Właściciele terenu, przez który przebiega odcinek drogi dojazdowej, przegrodzili ją drewnianym szlabanem.

Codziennie na wysypisko w Siedliskach trafia około 550 metrów sześciennych odpadów komunalnych. Pełne kontenery zawróciły wczoraj spod blokady i odwiozły je ponownie na osiedla.

- Powiadomiliśmy o sytuacji wójta gminy Ełk i starostę powiatu ełckiego - mówi prezydent Ełku Zdzisław Fadrowski. - Jako miasto nie jesteśmy stroną w postępowaniu. Droga znajduje się na terenie gminy.

Działka, na której znajduje się droga dojazdowa, została sprzedana Krzysztofowi Orlukowi na początku lat dziewięćdziesiątych przez syndyka masy upadłościowej Cegielni w Siedliskach. Przed rokiem Orluk odsprzedał jej część Edwardowi K. i Andrzejowi S. - biznesmenom z Białegostoku. Nie zgadzają się oni z decyzją wojewody, że droga z mocy prawa jest drogą publiczną. Czekają na decyzję Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast.

- Dopóki nie ma prawomocnej decyzji, my jesteśmy właścicielami - twierdzi Andrzej S. - Zresztą na rozmowy czekaliśmy ponad rok. - Dlaczego dopiero teraz, gdy zablokowaliśmy drogę, urzędnicy zaczynają się zastanawiać, jak rozwiązać tę sprawę?

Źródło: Gazeta Olsztyńska Data: 2000-05-22 22:18