Archive for the ‘Wydarzenia’ Category

Dość głupiej śmierci!

piątek, grudzień 28th, 2007

Zabójcza prędkość, niewłaściwe wyprzedzanie, zmęczenie kierowcy – to wspólny mianownik ostatnich wypadków drogowych, którymi żyła cała Polska.

Przypomnijmy: w piątek w wypadku autokaru zginęło kilkanaście osób, w sobotę rozbiła się Otylia Jędrzejczak. Kilka dni wcześniej Polską wstrząsnęła informacja o śmierci w wypadku drogowym siatkarza Arkadiusza Gołasia, a na Śląsku zginął kandydat na prezydenta, związkowiec Daniel Podrzycki.

Polska jest na pierwszym miejscu pod względem ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w Unii Europejskiej. W Polsce na 100 wypadków ginie 11 ludzi, zagrożenie na drodze jest dwukrotnie większe, niż w każdym innym europejskim kraju!

– Musimy sobie zdać sprawę, że to nie tylko stan dróg wpływa na koszmarne statystyki, a również błędy naszych kierowców – mówi podisnpektor Grzegorz Tabinowski z wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Na Śląsku statystyki nie odstają od średniej krajowej. Od stycznia do września było w naszym regionie 3811 wypadków, zginęło w nich 231 osób.

Bruksela zobowiązała nasz rząd, by do 2010 roku doprowadzić do znacznego ograniczenia liczby wypadków i ofiar śmiertelnych. O tym, że to możliwe, dowodzi przykład m.in. Francji, która w ciągu minionych 30 lat ograniczyła liczbę ofiar śmiertelnych wypadków aż ośmiokrotnie. Tamtejsi eksperci są zgodni: sukces był możliwy dzięki… ucywilizowaniu zachowania kierowców.

Do tragicznego wypadku doszło wczoraj na ulicy Oświęcimskiej w Mysłowicach. – Jadący w stronę Oświęcimia opel vectra zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka minibusem linii Katowice-Mysłowice. Zginął kierowca samochodu osobowego – poinformował na miejscu zdarzenia nadkomisarz Zbigniew Mulczyk, naczelnik sekcji ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach.

Policjanci będą wyjaśniać przyczyny wypadku, ale wstępna ocena i zeznania świadków wskazują, że przepisy złamał kierowca opla. 24-latek zjechał na przeciwległy pas ruchu, przejeżdżając podwójną linię ciągłą. W wyniku zderzenia z minibusem kierowca samochodu osobowego zginął na miejscu. Wskazówka licznika w oplu zatrzymała się na 90 km/h. – To teren zabudowany, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 kilometrów na godzinę – komentuje Mulczyk.

Do zdarzenia doszło kilka minut po godz. 15.00. – Jechałem akurat do pracy autobusem linii 149. Nagle autobus gwałtownie zahamował. Widać już było, że na drodze w kierunku Katowic zdarzył się wypadek. Kierowca wypuścił nas natychmiast z autobusu. Na środku jezdni stał całkowicie sprasowany z przodu biały samochód osobowy, zobaczyłem ciało kierowcy, dosłownie wgniecione w silnik. Na trotuarze stał duży, niebieski mikrobus z rozbitym bokiem maski. Pasażerów już nie było. Widocznie wcześniej bardzo szybko zabrało ich pogotowie. Na jezdni było pełno szkła z powybijanych szyb – opowiada Maciej Szczepka, który zjawił się na miejscu wypadku chwilę po zderzeniu samochodów. – Zaraz przyjechało pogotowie, policja i straż pożarna. Strażacy próbowali otwierać przednie drzwi opla przy pomocy haka i liny.

Ranny pasażer opla oraz kierowca i 9 pasażerów minibusa zostali przewiezieni do Szpitala nr 2 w Mysłowicach. Nikt nie znajdował się w ciężkim stanie. Ranni mieli złamane kończyny i inne obrażenia ciała.

Kustosz zaprzecza…

piątek, grudzień 28th, 2007

Kustosz jasnogórskich zbiorów, o. Jan Golonka x zaprzecza, że był organizatorem spotkania wiceszefa sejmowej komisji ds. PKN Orlen Romana Giertycha z Janem Kulczykiem, które odbyło się we wrześniu br. na Jasnej Górze.

Paulin czuje się pomówiony domniemaniami dziennikarzy, jakie pojawiły się w tej sprawie.
- Uważam, że nawet samo już przypuszczanie dziennikarzy o jakimkolwiek moim związku z tak naświetlaną sprawą, pozostaje całkowicie bezpodstawnym kłamstwem. Takie informowanie jest więc nieprawdziwe, niezgodne z faktami i jest zwykłym pomówieniem – oświadczył o. Golonka w komunikacie biura prasowego jasnogórskiego klasztoru.

Kustosz podkreślił, że nieoficjalna informacja prasowa, jakoby mógł być organizatorem spotkania, została – nie tylko przez niego – odebrana jako próba jego „dyskredytacji wobec wspólnoty zakonnej, środowiska twórców i opinii publicznej w całej Polsce”.

Oświadczenie o. Golonki to już drugie stanowisko jasnogórskiego klasztoru w sprawie spotkania Kulczyka z Giertychem. Przed tygodniem rzecznik Jasnej Góry, o. Stanisław Tomoń, oświadczył, że ojcowie paulini nie brali udziału w tej „prywatnej rozmowie” i nie znają jej przebiegu. Wcześniej paulini odmawiali komentarzy w tej sprawie.

„Regulus” ponownie najlepszy

piątek, grudzień 28th, 2007

Tadeusz Duda, instruktor modelarstwa z Bielska-Białej trzy lata sklejał kartonowy model statku „Regulus”, za który dostał złoty medal na zakończonych właśnie mistrzostwach Europy w rumuńskiej Constancy.

Model wygrał w klasie C7A. Trawler przetwórnia „Regulus” jest złożony w skali 1:100. Model ma blisko metr długości. Bielszczanin zatroszczył się o najmniejsze szczegóły. W kajucie kapitana zmieścił… kalendarz z dziewczynami.

Przed rokiem zdobyłem z tym modelem mistrzostwo świata, teraz Europy. Jak się tutaj nie cieszyć — dodaje instruktor, który prowadzi zajęcia w klubie Ikar, działającym przy Centrum Wychowania Estetycznego w Bielsku-Białej.

Błochowiak przegrała z byłym cenzorem

piątek, grudzień 28th, 2007

Anita Błochowiak, posłanka SLD, nie będzie szefową Sojuszu w powiecie pabianickim.

Podczas sobotniego zjazdu w tajnym głosowaniu przegrała stosunkiem głosów 51:46 ze Zbigniewem Mencwalem, dotychczasowym przewodniczącym.

- Niedawno w lokalnym SLD nastąpił konflikt między starszym a młodszym pokoleniem - komentuje Anita Błochowiak. - Musiałam kandydować, gdyż wśród “młodych” nie było lidera, który mógłby liczyć na sukces. Mam nadzieję, że w ciągu 4-letniej kadencji uda się wykreować lidera, który zwycięży w następnych wyborach. Szkoda, że w mojej partii tyle się mówi o zmianie pokoleniowej, ale tak mało z tego wychodzi.
Zwycięzca, 60-letni Zbigniew Mencwal, wiceprezes Pabianickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a w latach 80. szef komunistycznej cenzury w Łodzi, po zwycięstwie wręczył kwiaty posłance i powiedział, że będzie z nią współpracował.

Relaks z widokiem na beskidzkie szczyty

piątek, grudzień 28th, 2007

Po trzech latach bezskutecznego poszukiwania inwestora w końcu udało się sprzedać hotel Jawor leżący w malowniczym miejscu Jaworza. Obiekt kupili za 1,5 mln zł bracia Wawroszowie, którzy w Bielsku-Białej i okolicy mają sieć salonów dealerskich opla. Zamierzają stworzyć tu 4-gwiazdkowy hotel SPA, w którym można będzie skorzystać m.in. z terapii leczniczych, pielęgnacyjnych i kąpieli relaksacyjnych. W obiekcie już zaczął się remont.

Andrzej Wawrosz mówi, że hotel został zbudowany z dobrego betonu i właściwie prace toczą się jak na obiekcie w stanie surowym. Zmienione zostanie wszystko z wyjątkiem okien, które założył w budynku jeszcze poprzedni właściciel.

- Chciałbym, żeby był to hotel o austriackim standardzie, bo oni są fachowcami w tej dziedzinie - powiedział Wawrosz. Uważa, że cena jaką zapłacili za obiekt i otaczający go park była bardzo korzystna. - Wokół hotelu są prawie trzy hektary działki warte znacznie więcej niż 1,5 miliona złotych - podkreśla. Nie ujawnił na razie szczegółów inwestycji, bo - jak mówi - konkurencja nie śpi. Przyznał jednak, że cały projekt może pochłonąć ponad 10 mln zł. Wiadomo, że wymieniona zostanie w hotelu dachówka. Łączone będą również pokoje, także z obecnych dwóch powstanie po jednym dużym. Pojawią się dwa luksusowe apartamenty i sieć saun.

Inwestycja na pewno nie zostanie zakończona w tym roku, ale wiadomo już, że po otwarciu pracę w nowoczesnym obiekcie znajdzie kilkadziesiąt osób. Na pewno część z nich, w tym specjaliści z działu marketingu, będą musieli znać język angielski. Wójt gminy Zdzisław Bylok cieszy się, że hotel nie podzielił losu ośrodka w Kozubniku, który do dzisiaj niszczeje. Poprzedni właściciel, czyli Katowicka Spółka Węglowa, uregulowała w gminie wszystkie zaległe podatki. - Dlatego nie było problemu ze sprzedażą Jawora - stwierdził wójt.

Hotel Jawor, który przez wiele lat był jednym z niewielu w okolicach Bielska-Białej, gdzie można było się popluskać w basenie, od kilku lat coraz gorzej spełniał obowiązujące w turystyce standardy. Katowicka Spółka Węglowa nie miała pieniędzy na inwestycje. Goście skarżyli się m.in. na kiepską jakość wody w basenie.

Lista płac w Urzędzie Miasta niewiele krótsza

piątek, grudzień 28th, 2007

Mariusz Jakubek: Ile osób zatrudnionych jest w tej chwili w Urzędzie Miasta?

Waldemar Matusewicz: - Mamy dokładnie 298 etatów. Nie wszystkie jednak są, jeśli tak można powiedzieć, pełnoprawnymi etatami, są bowiem obsadzone przez pracowników, którym biegnie już okres wypowiedzenia.

Urzędowa lista płac jest więc niewiele krótsza, bo wcześniej - o czym rozmawialiśmy - pracowało w ratuszu 300 urzędników. Ile osób w tym czasie zwolniono, a ile zostało przyjętych?

Wypowiedzenia biegną 27 dotychczasowym pracownikom urzędu. Z niektórymi rozwiązano umowy o pracę ze względu na zmianę struktury organizacyjnej, niektórzy przechodzą na emerytury, inni musieli z pracy zrezygnować - ponieważ prowadzą działalność gospodarczą. Przyjęliśmy zaś około 20 nowych pracowników. Chciałbym jednak przypomnieć, bo i o tym mówiliśmy, że liczbę stanowisk kierowniczych zmniejszyliśmy dokładnie o 20.

Czy to znaczy, że reorganizacja urzędu już się zakończyła?

W tej chwili można już tak powiedzieć. Do poprawienia zostały tylko pewne niuanse w regulaminie organizacyjnym, związane głównie z przesunięciami zadań z jednego referatu do drugiego. Ostateczna wersja regulaminu gotowa będzie do podpisania w ostatnim dniu stycznia. Do tego czasu obsadzone zostanie również, dotychczas wakujące, stanowisko kierownika referatu edukacji i od poniedziałku wszyscy urzędnicy powinni już siedzieć na swoich miejscach.

Przyjdzie zatem czas na zmiany w jednostkach podległych urzędowi i spółkach miejskich czy z udziałem miasta…

Analizowanie ich pracy już rozpoczęliśmy. Trwa na przykład kontrola w Miejskim Ośrodku Kultury - otrzymywaliśmy stamtąd niepokojące sygnały i w trybie pilnym trzeba było do niej przystąpić, a pierwsze wyniki te sygnały potwierdziły i uznałem, że należy co najmniej zawiesić w pełnieniu obowiązków dotychczasowego dyrektora MOK.

Czy ten scenariusz dotyczyć też będzie Ośrodka Sportu i Rekreacji?

Oczywiście i on, jak wszystkie jednostki, zostanie skontrolowany, ale zgodnie z istniejącym planem kontroli. W tym przypadku nie ma potrzeby podejmowania jakichś nagłych działań.

A co dziać się będzie w spółkach?

Już się dzieje. Na pierwszy ogień poszła spółka “Piocel” - zapoznaliśmy się z jej wynikami finansowymi, sposobem działania i strukturą organizacyjną. Opracowałem też procedurę analizowania pracy spółek. Polega ona, najogólniej mówiąc, na sprawdzaniu, jak wykonują one zadania gminy - z jednej strony, a z drugiej - na analizie ekonomicznej i ocenie ich kondycji finansowej. No i kiedy będą już wyniki owych analiz, przyjdzie czas na wnioski.

Początek roku to również okres pracy nad tegorocznym budżetem miasta…

My, w urzędzie, właśnie te prace kończymy. Proszę jednak pamiętać, że projekt budżetu przygotowany został przez poprzedni Zarząd Miasta, a my możemy jedynie wprowadzić w nim pewne zmiany. Zmiany niezbędne, ponieważ projekt nie został, niestety, dobrze przygotowany - brakowało na przykład założeń do budżetu, a i sam sposób przedstawienia go był nieczytelny. Z tych powodów prace trwały dłużej niż przewidywaliśmy.

Kiedy więc tegoroczny budżet miasta zostanie uchwalony?

To już jest pytanie do Rady Miejskiej. My poprawiony projekt przekażemy radzie z początkiem lutego. Myślę, że budżetowa sesja będzie mogła odbyć się w połowie miesiąca.

Czego piotrkowianie mogą się po tym budżecie spodziewać?

Na przykład tego, że nie będzie - planowanego przez poprzedni Zarząd Miasta - wzrostu wydatków na administrację o 15,8 procent. Ale też i tego, że zbyt mało pozostaje pieniędzy na rozwój miasta i trzeba szukać oszczędności. Choćby w oświacie, do której co roku miasto dokładało ze swojej kasy 4-6 mln złotych. Ten rok nie będzie więc łatwy.

Jeszcze się nie kąpiemy

wtorek, maj 23rd, 2000

Na razie dwa kąpieliska w rejonie Tarnowa zostały dopuszczone do użytku. Bez obaw można pływać w Podlesiu Dębowym i Dwudniakach.

- Trwają badania próbek wody z Czchowa - mówi Halina Wójcik z tarnowskiego SANEPiD-u. - Nie dostaliśmy zleceń z innych miejscowości, trzeba jeszcze poczekać na otwarcie basenów.

Kontrola czystości wody trwa około 3 tygodni. Trzykrotnie służby sanitarne sprawdzają czy kąpiel w warunkach proponowanych przez właścicieli kąpielisk nie zagraża zdrowiu. Pod koniec maja zostaną zbadane próbki wody z basenu na Górze Marcina. Basen Unii w Mościcach zostanie otwarty w połowie czerwca. Także mieszkańcy Dąbrowy Tarnowskiej nie mogą na razie planować wizyty na basenie. Trwają tam wciąż prace remontowe.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Tragiczne spotkanie kłusowników

wtorek, maj 23rd, 2000

Do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wpłynął akt oskarżenia przeciwko 20-letniemu Tomaszowi Ch. z Kościeliska. Mężczyzna oskarżony jest o zamordowanie kłusownika Roberta R., zarzuca się mu także nielegalne posiadanie broni i kłusowanie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tomasz Ch. odziedziczył sztucer po zmarłym ojcu. Broń miał u siebie nielegalnie. Korzystał z niej wychodząc na łowy. Jego ofiarami były zające, wiewiórki i lisy. W listopadzie ubiegłego roku zauważył kruka, na którego także chciał zapolować. Zabrał skrzętnie ukrywany sztucer i zapuścił się w teren. Zajęty wypatrywaniem ptaka był jeszcze na tyle ostrożny, by obserwować otoczenie. Na ścieżce zauważył jadącego na nartach mężczyznę. Nie poznał go, bowiem ten miał na głowie kominiarkę. Mężczyzna zatrzymał się i zaczął odgrażać się Tomaszowi Ch. Zasugerował między innymi, że poinformuje policję o jego kłusowniczym hobby. Dwudziestolatek był bardzo zdenerwowany zwłaszcza, że tajemnicza postać w kominiarce znała jego nazwisko. Gdy mężczyzna na nartach odwrócił się i sięgnął ręką za plecy, Tomasz Ch. obawiając się podstępu wystrzelił. Narciarz upadł na ziemię. Młody mężczyzna przeładował broń, podszedł do leżącego i strzelił mu w głowę.

Wszystko to trwało zaledwie moment. Tomasz Ch. zdjął narty swojej ofierze i ukrył je w ,Bafiowej Szopie” pod Reglami. Tam też zawlókł zwłoki. Wziął łopatę i zakopał je kilkanaście centymetrów pod klepiskiem. Dwudziestolatek wrócił do domu, umył się iÉ poszedł z kolegą na dyskotekę. Rano wrócił na miejsce zbrodni, by przy dziennym świetle zatrzeć ślady krwi na śniegu.

Żona Roberta R. zaczęła niepokoić się o męża. Od lat zajmował się kłusowaniem, więc niejednokrotnie znikał na całe wieczory, a nawet noce. Zwykle jednak był bardzo słowny i jeśli podał godzinę powrotu, to był w domu punktualnie. Feralnego dnia miał się zjawić wieczorem, tymczasem nadszedł ranek, a Roberta R. nie było. Przerażona kobieta zaangażowała w poszukiwania grupę przyjaciół, powiadomiła też policję. Na miejsce wyjechała ekipa śledcza z psem tropiącym. Szybko odnaleziono zakopane pod klepiskiem zwłoki.

Badania balistyczne wykazały, że Robert R. został zastrzelony ze sztucera Tomasza Ch. Podejrzanego skierowano na badania psychiatryczne. Biegli orzekli, że przejawia on cechy osobowości usposabiające do zachowań przedwczesnych i słabo kontrolowanych, nie na tyle jednak, by można było kwestionować poczytalność oskarżonego. On sam przyznał się do winy. Stwierdził, że przestraszył się dziwnego zachowania Roberta R. Obawiał się, że sięga on po broń, dlatego wystrzelił. Tomasz Ch. żałuje tego, co się stało. Młody mężczyzna stanie wkrótce przed nowosądeckim sądem.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Narkotykowi bossowie ujęci

wtorek, maj 23rd, 2000

Dwa i pół kilograma czystej amfetaminy czyli dwadzieścia pięć tysięcy działek dilerskich silnego narkotyku, wartych na czarnym rynku nie mniej niż trzysta tysięcy złotych, przechwyconych zostało w rezultacie koronkowo przeprowadzonej akcji nowosądeckiej agendy Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji - informuje wysokiej rangi oficer kierujący pracą tej jednostki.

- Ważniejsze od przechwycenia towaru jest jednak zatrzymanie trzech handlarzy narkotykami ustawionych bardzo wysoko w przestępczej hierarchii w naszym kraju i mających liczne powiązania międzynarodowe. Realizacja zadania trwała wiele miesięcy i obejmowała tak Kraków jak i Nowy Sącz. Nie była powiązana z wykryciem i zatrzymaniem dilerów narkotykowych, działających w szkołach średnich Nowego Sącza ani też prawem działania policji na terenie Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University, uzyskanym przez policję dzięki porozumieniu z rektorem tej uczelni. Efektem stało się przechwycenie największej w tym roku ilości amfetaminy, jaką udało się ujawnić na terenie Polski.

Przejęcie dwóch i pół kilograma amfetaminy nie jest największym wyczynem nowosądeckich oficerów. W 1998 r, a więc wtedy, gdy nie istniało jeszcze Centralne Biuro Śledcze, a podobne sprawy prowadziło Biuro do Walki z Przęstępczością Zorganizowaną przechwycili przeszło trzy kilogramy tego narkotyku. Zatrzymani wówczas dwaj mieszkańcy Nowego Sącza i Warszawy otrzymali już wyroki, cztery lata pozbawienia wolności.

Obecnie trudno powiedzieć jakie wyroki zapadną wobec trzech mężczyzn, którzy ujęci zostali teraz. Kodeksowe zagrożenie zarzucanych im czynów sięga 10 lat. Zostali oni ujęci w wyniku operacji grup szturmowych CBŚ KG Policji, do których doszło w Nowym Sączu i Krakowie. 19 maja, na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krakowie Sąd dla Krakowa Śródmieścia zastosował trzymiesięczny areszt wobec całej trójki.

Zatrzymani mają od 28 do 39 lat. Są mieszkańcami Nowego Sącza. Jeden z nich nie był do tej pory karany, drugi ma na swoim koncie przestępstwo kryminalne, trzeci przestępstwo gospodarcze, ale żaden z tych czynów nie miał charakteru aferowego lub mafijnego. Jak wynika z ustaleń wszyscy są jednak wysoko postawieni w hierarchii podziemia narkotykowego. Mają także silne powiązania międzynarodowe.

Zdaniem oficera CBŚ KG P ich zatrzymanie w ostanich dniach minionego tygodnia (od 17 do 19 maja) jest poważnym ciosem w struktury przestępczości zorganizowanej w naszym kraju i bardzo dużym sukcesem organów ścigania. Według tego samego oficera przechwycona amfetamina została wyprodukowana w Polsce i była przeznaczona na rynek polski. Informacja ta jest istotna, bowiem w ostatnim okresie bardzo nasilił się wyrób amfetaminy w krajach sąsiednich, zwłaszcza na Słowacji i w Czechach.

Na wczorajszej konferencji prasowej w Miejskiej Komendzie Policji w Nowym Sączu wysokiej rangi oficer nowosądeckiej agendy Centralnego Biura Śledczego zaprezentował nie tylko przechwycone narkotyki, ale także pokaźny plik polskich banknotów o wysokich nominałach znaleziony podczas przeszukań domów zatrzymanych mężczyzn. Poinformował również, że zarekwirowano wysokiej klasy samochód, który znalazł się w Polsce bez stosownych opłat celnych.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23

Zarząd czeka

poniedziałek, maj 22nd, 2000

Nowe władze MOKS Stomil Olsztyn wciąż nie mogą formalnie rozpocząć działalności. Poprzedni dyrektor Leszek Dudzik nadal nie przekazał kompletu dokumentów i klucza do sejfu. Dziś nowy zarząd Stomilu zbierze się na posiedzeniu, na które zaproszono również poprzednie władze. - Jeśli nie otrzymamy kluczy do sejfu, rozprujemy go - zapowiada prezes Zbigniew Karpowicz.

Bez protokołu zdawczo-odbiorczego zarząd nie może rozpocząć działalności. Jest to o tyle istotne, że za kilka dni skończy się sezon, zawodnicy wyjadą na urlopy, a potem - być może - do innych klubów. - W myśl pargarafu 21 regulaminu FIFA piłkarz, któremu nie płacono przez pół roku, może przez trzy miesiące grać w innym klubie bez zgody poprzedniego. - Nie można do tego dopuścić, to byłaby zagłada Stomilu - mówi trener Bogusław Kaczmarek, który najprawdopodobniej zostanie w klubie na nowy sezon.

Przesądzone jest odejście ze Stomilu Cezarego Kucharskiego, nie wiadomo, jaki będzie los Pawła Holca i Bartosza Jurkowskiego. Na razie najpoważniejszą ofertę otrzymał Marcin Szulik, którego podczas jutrzejszego meczu z Petro Płock będą obserwowali wysłannicy holenderskiego Twente Enschede. Alternatywnym rozwiązaniem może być transfer Szulika do Legii Warszawa.

Źródło: Gazeta Olsztyńska Data: 2000-05-22 22:20