Relaks z widokiem na beskidzkie szczyty

grudzień 28th, 2007

Po trzech latach bezskutecznego poszukiwania inwestora w końcu udało się sprzedać hotel Jawor leżący w malowniczym miejscu Jaworza. Obiekt kupili za 1,5 mln zł bracia Wawroszowie, którzy w Bielsku-Białej i okolicy mają sieć salonów dealerskich opla. Zamierzają stworzyć tu 4-gwiazdkowy hotel SPA, w którym można będzie skorzystać m.in. z terapii leczniczych, pielęgnacyjnych i kąpieli relaksacyjnych. W obiekcie już zaczął się remont.

Andrzej Wawrosz mówi, że hotel został zbudowany z dobrego betonu i właściwie prace toczą się jak na obiekcie w stanie surowym. Zmienione zostanie wszystko z wyjątkiem okien, które założył w budynku jeszcze poprzedni właściciel.

- Chciałbym, żeby był to hotel o austriackim standardzie, bo oni są fachowcami w tej dziedzinie - powiedział Wawrosz. Uważa, że cena jaką zapłacili za obiekt i otaczający go park była bardzo korzystna. - Wokół hotelu są prawie trzy hektary działki warte znacznie więcej niż 1,5 miliona złotych - podkreśla. Nie ujawnił na razie szczegółów inwestycji, bo - jak mówi - konkurencja nie śpi. Przyznał jednak, że cały projekt może pochłonąć ponad 10 mln zł. Wiadomo, że wymieniona zostanie w hotelu dachówka. Łączone będą również pokoje, także z obecnych dwóch powstanie po jednym dużym. Pojawią się dwa luksusowe apartamenty i sieć saun.

Inwestycja na pewno nie zostanie zakończona w tym roku, ale wiadomo już, że po otwarciu pracę w nowoczesnym obiekcie znajdzie kilkadziesiąt osób. Na pewno część z nich, w tym specjaliści z działu marketingu, będą musieli znać język angielski. Wójt gminy Zdzisław Bylok cieszy się, że hotel nie podzielił losu ośrodka w Kozubniku, który do dzisiaj niszczeje. Poprzedni właściciel, czyli Katowicka Spółka Węglowa, uregulowała w gminie wszystkie zaległe podatki. - Dlatego nie było problemu ze sprzedażą Jawora - stwierdził wójt.

Hotel Jawor, który przez wiele lat był jednym z niewielu w okolicach Bielska-Białej, gdzie można było się popluskać w basenie, od kilku lat coraz gorzej spełniał obowiązujące w turystyce standardy. Katowicka Spółka Węglowa nie miała pieniędzy na inwestycje. Goście skarżyli się m.in. na kiepską jakość wody w basenie.

Lista płac w Urzędzie Miasta niewiele krótsza

grudzień 28th, 2007

Mariusz Jakubek: Ile osób zatrudnionych jest w tej chwili w Urzędzie Miasta?

Waldemar Matusewicz: - Mamy dokładnie 298 etatów. Nie wszystkie jednak są, jeśli tak można powiedzieć, pełnoprawnymi etatami, są bowiem obsadzone przez pracowników, którym biegnie już okres wypowiedzenia.

Urzędowa lista płac jest więc niewiele krótsza, bo wcześniej - o czym rozmawialiśmy - pracowało w ratuszu 300 urzędników. Ile osób w tym czasie zwolniono, a ile zostało przyjętych?

Wypowiedzenia biegną 27 dotychczasowym pracownikom urzędu. Z niektórymi rozwiązano umowy o pracę ze względu na zmianę struktury organizacyjnej, niektórzy przechodzą na emerytury, inni musieli z pracy zrezygnować - ponieważ prowadzą działalność gospodarczą. Przyjęliśmy zaś około 20 nowych pracowników. Chciałbym jednak przypomnieć, bo i o tym mówiliśmy, że liczbę stanowisk kierowniczych zmniejszyliśmy dokładnie o 20.

Czy to znaczy, że reorganizacja urzędu już się zakończyła?

W tej chwili można już tak powiedzieć. Do poprawienia zostały tylko pewne niuanse w regulaminie organizacyjnym, związane głównie z przesunięciami zadań z jednego referatu do drugiego. Ostateczna wersja regulaminu gotowa będzie do podpisania w ostatnim dniu stycznia. Do tego czasu obsadzone zostanie również, dotychczas wakujące, stanowisko kierownika referatu edukacji i od poniedziałku wszyscy urzędnicy powinni już siedzieć na swoich miejscach.

Przyjdzie zatem czas na zmiany w jednostkach podległych urzędowi i spółkach miejskich czy z udziałem miasta…

Analizowanie ich pracy już rozpoczęliśmy. Trwa na przykład kontrola w Miejskim Ośrodku Kultury - otrzymywaliśmy stamtąd niepokojące sygnały i w trybie pilnym trzeba było do niej przystąpić, a pierwsze wyniki te sygnały potwierdziły i uznałem, że należy co najmniej zawiesić w pełnieniu obowiązków dotychczasowego dyrektora MOK.

Czy ten scenariusz dotyczyć też będzie Ośrodka Sportu i Rekreacji?

Oczywiście i on, jak wszystkie jednostki, zostanie skontrolowany, ale zgodnie z istniejącym planem kontroli. W tym przypadku nie ma potrzeby podejmowania jakichś nagłych działań.

A co dziać się będzie w spółkach?

Już się dzieje. Na pierwszy ogień poszła spółka “Piocel” - zapoznaliśmy się z jej wynikami finansowymi, sposobem działania i strukturą organizacyjną. Opracowałem też procedurę analizowania pracy spółek. Polega ona, najogólniej mówiąc, na sprawdzaniu, jak wykonują one zadania gminy - z jednej strony, a z drugiej - na analizie ekonomicznej i ocenie ich kondycji finansowej. No i kiedy będą już wyniki owych analiz, przyjdzie czas na wnioski.

Początek roku to również okres pracy nad tegorocznym budżetem miasta…

My, w urzędzie, właśnie te prace kończymy. Proszę jednak pamiętać, że projekt budżetu przygotowany został przez poprzedni Zarząd Miasta, a my możemy jedynie wprowadzić w nim pewne zmiany. Zmiany niezbędne, ponieważ projekt nie został, niestety, dobrze przygotowany - brakowało na przykład założeń do budżetu, a i sam sposób przedstawienia go był nieczytelny. Z tych powodów prace trwały dłużej niż przewidywaliśmy.

Kiedy więc tegoroczny budżet miasta zostanie uchwalony?

To już jest pytanie do Rady Miejskiej. My poprawiony projekt przekażemy radzie z początkiem lutego. Myślę, że budżetowa sesja będzie mogła odbyć się w połowie miesiąca.

Czego piotrkowianie mogą się po tym budżecie spodziewać?

Na przykład tego, że nie będzie - planowanego przez poprzedni Zarząd Miasta - wzrostu wydatków na administrację o 15,8 procent. Ale też i tego, że zbyt mało pozostaje pieniędzy na rozwój miasta i trzeba szukać oszczędności. Choćby w oświacie, do której co roku miasto dokładało ze swojej kasy 4-6 mln złotych. Ten rok nie będzie więc łatwy.

Wynik krótko kulturalne

grudzień 27th, 2007

SPOŁECZNE OGNISKO MUZYCZNE NR 1 prowadzi nabór uczniów na rok szkolny 2001/2002. Chętni do nauki gry na gitarze, syntezatorze, pianinie, akordeonie, skrzypcach w wieku od 6 lat wezmą udział w przesłuchaniach dzisiaj i jutro, od godziny 16 do 17. Ognisko przyjmuje także zapisy dzieci od lat 3 do sekcji rytmiczno-tanecznej. Zapisy prowadzi i informacji udziela sekretariat Ogniska w budynku Szkoły Podstawowej nr 14 przy ul. Waszyngtona 62, II piętro, tel. 365-31-63.

KONCERT CHARYTATYWNY. Recital chopinowski w wykonaniu Joanny Szczepaniak-Lamy odbędzie się w czwartek 30 sierpnia o godzinie 19 w sali koncertowej Ośrodka Promocji Kultury ,Gaude Mater”. Dochód przeznaczony jest na wsparcie ofiar powodzi. Karty wstępu 20 i 30 zł do nabycia w sekretariacie ośrodka.

TRZY WERNISAŻE. W piątek 31 sierpnia 3 galerie otwierają nowe ekspozycje. Galeria ,Art Foto” Regionalnego Ośrodka Kultury (ul. Ogińskiego 13a) o godzinie 14 pokaże grafiki i fotografie Anny Trebuni-Wyrostek ,Pejzaż ziemski i nadziemski”. Muzeum Częstochowskie w Ratuszu zaprezentuje malarstwo Stanisława Baja - otwarcie o godzinie 17. Ośrodek Promocji Kultury ,Gaude Mater” zaprezentuje malarstwo i tkaninę artystyczną Władysława Trebuni-Tutki - wernisaż o godzinie 18.

GRAJĄ TREBUNIE-TUTKI na skwerze przed LO im. H. Sienkiewicza w piątek 31 sierpnia o godzinie 19.30.

DOŻYNKOM JASNOGÓRSKIM w sobotę i niedzielę, 1 i 2 września towarzyszyć będzie Krajowa Wystawa Rolnicza w Miejskiej Galerii Sztuki, Targi Sztuki Ludowej w III Alei, wystawa ptaków ozdobnych w LO im. Sienkiewicza i ,Dożynkowe granie” na skwerze przed LO. Początek imprez o godzinie 10.

FESTYN W MICHAŁOWIE
. W sobotę i niedzielę, 1 i 2 września przy zabawie, zawodach i grach sportowych spotka się społeczność gminy Kłomnice. Początek o godzinie 15. W programie soboty zawody rowerowe, występy zespołów i dyskoteka. W niedzielę - loteria, wystawa starych motocykli, zabawy sportowo-rekreacyjne.

Dalin bez trenera

maj 23rd, 2000

Wiesław Bańkosz, trener III-ligowej drużyny Dalinu Myślenice wczoraj rano złożył rezygnację na ręce prezesa klubu Aleksandra Jopka. Ten bardzo zasłużony dla myślenickiej piłki nożnej szkoleniowiec już od dość dawna zapowiadał dymisję, ale dopiero po zakończeniu sezonu.

- Ta praca kosztuje mnie dużo zdrowia - mówi Wiesław Bańkosz. - Gramy w bardzo szczupłym składzie, przed niemal każdym meczem są problemy z ustawieniem drużyny. Porażka z Pogonią wyczerpała do końca energię niezbędną do wykonywania tej pracy. Do zakończenia sezonu pozostało jeszcze do rozegrania pięć spotkań, ale nie zostawiam zespołu w złej sytuacji. 40 punktów, które zdobyliśmy powinno wystarczyć do utrzymania się w III lidze, czyli osiągnięcia celu zakładanego przed rozpoczęciem rozgrywek. W poniedziałek nie mieliśmy trenigu i zawodnicy nic nie wiedzą o mojej decyzji, którą przekazałem trenerowi Jopkowi. Z drużyną miałem zawsze bardzo dobry kontakt i tak pozostało do końca. Do końca czerwca jestem pracownikiem Dalinu, a co potem, zobaczymyÉ Rozmawiam z różnymi klubami, także krakowskimi.

Aleksander Jopek, prezes klubu nie był zaskoczony decyzją trenera Bańkosza.

- Rezygnację trenera przyjąłem, gdyż jesienią już raz go odwiodłem od takiej decyzji, a uznałem, że dwa razy nie ma sensu tego robić. Na razie nie podjąłem jeszcze żadnych rozmów z ewentualnymi kandydatami na następcę pana Bańkosza. W środę rano zbierze się zarząd i podejmie decyzję co do obsady stanowiska trenera pierwszego zespołu.

Z osobą Wiesława Bańkosza wiąże się najlepszy okres w działalności drużyny piłkarskiej. Właśnie ten szkoleniowiec zapewnił spokojny byt Dalinowi w nowej, zreformowanej III lidze. Pamiętać trzeba, że przed jego przyjściem do tego klubu drużyna z Myślenic lawirowała między trzecią a czwartą ligą. Ważne są też warunki, w których pracował Bańkosz z piłkarzami. Jak stwierdził jeden z trenerów na wylot znających problematykę tego poziomu rozgrywek: ,Za pieniądze, które otrzymują zawodnicy Dalinu, w innych klubach piłkarze nie chcieliby nawet wyjść na boisko.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Jeszcze się nie kąpiemy

maj 23rd, 2000

Na razie dwa kąpieliska w rejonie Tarnowa zostały dopuszczone do użytku. Bez obaw można pływać w Podlesiu Dębowym i Dwudniakach.

- Trwają badania próbek wody z Czchowa - mówi Halina Wójcik z tarnowskiego SANEPiD-u. - Nie dostaliśmy zleceń z innych miejscowości, trzeba jeszcze poczekać na otwarcie basenów.

Kontrola czystości wody trwa około 3 tygodni. Trzykrotnie służby sanitarne sprawdzają czy kąpiel w warunkach proponowanych przez właścicieli kąpielisk nie zagraża zdrowiu. Pod koniec maja zostaną zbadane próbki wody z basenu na Górze Marcina. Basen Unii w Mościcach zostanie otwarty w połowie czerwca. Także mieszkańcy Dąbrowy Tarnowskiej nie mogą na razie planować wizyty na basenie. Trwają tam wciąż prace remontowe.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Tragiczne spotkanie kłusowników

maj 23rd, 2000

Do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wpłynął akt oskarżenia przeciwko 20-letniemu Tomaszowi Ch. z Kościeliska. Mężczyzna oskarżony jest o zamordowanie kłusownika Roberta R., zarzuca się mu także nielegalne posiadanie broni i kłusowanie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tomasz Ch. odziedziczył sztucer po zmarłym ojcu. Broń miał u siebie nielegalnie. Korzystał z niej wychodząc na łowy. Jego ofiarami były zające, wiewiórki i lisy. W listopadzie ubiegłego roku zauważył kruka, na którego także chciał zapolować. Zabrał skrzętnie ukrywany sztucer i zapuścił się w teren. Zajęty wypatrywaniem ptaka był jeszcze na tyle ostrożny, by obserwować otoczenie. Na ścieżce zauważył jadącego na nartach mężczyznę. Nie poznał go, bowiem ten miał na głowie kominiarkę. Mężczyzna zatrzymał się i zaczął odgrażać się Tomaszowi Ch. Zasugerował między innymi, że poinformuje policję o jego kłusowniczym hobby. Dwudziestolatek był bardzo zdenerwowany zwłaszcza, że tajemnicza postać w kominiarce znała jego nazwisko. Gdy mężczyzna na nartach odwrócił się i sięgnął ręką za plecy, Tomasz Ch. obawiając się podstępu wystrzelił. Narciarz upadł na ziemię. Młody mężczyzna przeładował broń, podszedł do leżącego i strzelił mu w głowę.

Wszystko to trwało zaledwie moment. Tomasz Ch. zdjął narty swojej ofierze i ukrył je w ,Bafiowej Szopie” pod Reglami. Tam też zawlókł zwłoki. Wziął łopatę i zakopał je kilkanaście centymetrów pod klepiskiem. Dwudziestolatek wrócił do domu, umył się iÉ poszedł z kolegą na dyskotekę. Rano wrócił na miejsce zbrodni, by przy dziennym świetle zatrzeć ślady krwi na śniegu.

Żona Roberta R. zaczęła niepokoić się o męża. Od lat zajmował się kłusowaniem, więc niejednokrotnie znikał na całe wieczory, a nawet noce. Zwykle jednak był bardzo słowny i jeśli podał godzinę powrotu, to był w domu punktualnie. Feralnego dnia miał się zjawić wieczorem, tymczasem nadszedł ranek, a Roberta R. nie było. Przerażona kobieta zaangażowała w poszukiwania grupę przyjaciół, powiadomiła też policję. Na miejsce wyjechała ekipa śledcza z psem tropiącym. Szybko odnaleziono zakopane pod klepiskiem zwłoki.

Badania balistyczne wykazały, że Robert R. został zastrzelony ze sztucera Tomasza Ch. Podejrzanego skierowano na badania psychiatryczne. Biegli orzekli, że przejawia on cechy osobowości usposabiające do zachowań przedwczesnych i słabo kontrolowanych, nie na tyle jednak, by można było kwestionować poczytalność oskarżonego. On sam przyznał się do winy. Stwierdził, że przestraszył się dziwnego zachowania Roberta R. Obawiał się, że sięga on po broń, dlatego wystrzelił. Tomasz Ch. żałuje tego, co się stało. Młody mężczyzna stanie wkrótce przed nowosądeckim sądem.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Wakacje na podwórku

maj 23rd, 2000

Ubogie fundusze socjalne zakładów pracy, rosnąca bieda rodzin, konieczność zakupu podręczników, wyprawek do szkół, zmniejszają szanse wakacyjnych wyjazdów dzieci i młodzieży. Połowa uczniów po otrzymaniu świadectwa promocyjnego do kolejnej klasy pozostanie w mieście.

Nic dziwnego, że wciąż wzrasta zapotrzebowanie na bezpłatny (lub tańszy) wyjazd dla dzieci z rodzin ubogich i patologicznych. W ubiegłym roku dotacja do letniego wypoczynku dzieci wyniosła 774 tys. zł. dla całego województwa, na wakacje 2000 Małopolska otrzymała niewiele więcej, gdyż 800 tys. zł. Kraków otrzyma z tego około 30 proc.

- To wciąż za mało - podkreśla Piotr Świątek, dyrektor Wydziału Opieki i Szkolnictwa Kuratorium Oświaty, merytoryczny opiekun wakacyjnych wyjazdów.

Obozy ZHP, PCK, zgrupowania sportowe dotyczą tylko stałych członków. Oazy, kolonie i wyjazdy przygotowane przez organizacje kościelne kierują swą ofertę do parafian.

- Pozostali muszą liczyć na dotowane wyjazdy, obozy językowe, kolonie. Najmłodsi z rodzin ubogich i patologicznych będą mieli szansę wyjazdu za darmo na dwutygodniowy pobyt, dostaną też kolonijną wyprawkę. Te liczby nie są jednak wysokie - ubolewa dyrektor.

Wybrańcy skorzystają z obozów językowych. Tu liczby również są niewielkie - 120 miejsc na całe województwo.

Dla wielu dzieci wakacje oznaczają robienie zakupów.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Narkotykowi bossowie ujęci

maj 23rd, 2000

Dwa i pół kilograma czystej amfetaminy czyli dwadzieścia pięć tysięcy działek dilerskich silnego narkotyku, wartych na czarnym rynku nie mniej niż trzysta tysięcy złotych, przechwyconych zostało w rezultacie koronkowo przeprowadzonej akcji nowosądeckiej agendy Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji - informuje wysokiej rangi oficer kierujący pracą tej jednostki.

- Ważniejsze od przechwycenia towaru jest jednak zatrzymanie trzech handlarzy narkotykami ustawionych bardzo wysoko w przestępczej hierarchii w naszym kraju i mających liczne powiązania międzynarodowe. Realizacja zadania trwała wiele miesięcy i obejmowała tak Kraków jak i Nowy Sącz. Nie była powiązana z wykryciem i zatrzymaniem dilerów narkotykowych, działających w szkołach średnich Nowego Sącza ani też prawem działania policji na terenie Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University, uzyskanym przez policję dzięki porozumieniu z rektorem tej uczelni. Efektem stało się przechwycenie największej w tym roku ilości amfetaminy, jaką udało się ujawnić na terenie Polski.

Przejęcie dwóch i pół kilograma amfetaminy nie jest największym wyczynem nowosądeckich oficerów. W 1998 r, a więc wtedy, gdy nie istniało jeszcze Centralne Biuro Śledcze, a podobne sprawy prowadziło Biuro do Walki z Przęstępczością Zorganizowaną przechwycili przeszło trzy kilogramy tego narkotyku. Zatrzymani wówczas dwaj mieszkańcy Nowego Sącza i Warszawy otrzymali już wyroki, cztery lata pozbawienia wolności.

Obecnie trudno powiedzieć jakie wyroki zapadną wobec trzech mężczyzn, którzy ujęci zostali teraz. Kodeksowe zagrożenie zarzucanych im czynów sięga 10 lat. Zostali oni ujęci w wyniku operacji grup szturmowych CBŚ KG Policji, do których doszło w Nowym Sączu i Krakowie. 19 maja, na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krakowie Sąd dla Krakowa Śródmieścia zastosował trzymiesięczny areszt wobec całej trójki.

Zatrzymani mają od 28 do 39 lat. Są mieszkańcami Nowego Sącza. Jeden z nich nie był do tej pory karany, drugi ma na swoim koncie przestępstwo kryminalne, trzeci przestępstwo gospodarcze, ale żaden z tych czynów nie miał charakteru aferowego lub mafijnego. Jak wynika z ustaleń wszyscy są jednak wysoko postawieni w hierarchii podziemia narkotykowego. Mają także silne powiązania międzynarodowe.

Zdaniem oficera CBŚ KG P ich zatrzymanie w ostanich dniach minionego tygodnia (od 17 do 19 maja) jest poważnym ciosem w struktury przestępczości zorganizowanej w naszym kraju i bardzo dużym sukcesem organów ścigania. Według tego samego oficera przechwycona amfetamina została wyprodukowana w Polsce i była przeznaczona na rynek polski. Informacja ta jest istotna, bowiem w ostatnim okresie bardzo nasilił się wyrób amfetaminy w krajach sąsiednich, zwłaszcza na Słowacji i w Czechach.

Na wczorajszej konferencji prasowej w Miejskiej Komendzie Policji w Nowym Sączu wysokiej rangi oficer nowosądeckiej agendy Centralnego Biura Śledczego zaprezentował nie tylko przechwycone narkotyki, ale także pokaźny plik polskich banknotów o wysokich nominałach znaleziony podczas przeszukań domów zatrzymanych mężczyzn. Poinformował również, że zarekwirowano wysokiej klasy samochód, który znalazł się w Polsce bez stosownych opłat celnych.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23

Punkty na wagę liceum

maj 23rd, 2000

Dziś ostatnie ósme klasy w najnowszych dziejach polskiej oświaty zdają egzamin z języka polskiego. Jutro - matematyka. Wyniki tych testów będą decydować o przyjęciu do szkoły średniej. Miejsca w szkołach prowadzących do matury zagwarantowano dla 72 proc. tegorocznych absolwentów podstawówek.

Do dzisiejszego badania kompetencji z języka polskiego przystąpić ma ok. 54 tys. ośmioklasistów, w tym licząca ok. tysiąca grupa uczniów z ościennych województw, którzy chcą kontynuować naukę w małopolskich liceach i technikach.

- We wszystkich szkołach egzamin zaczyna się o godz. 9. Z języka polskiego będzie trwał dwie godziny, testy z matematyki uczniowie będą rozwiązywać w środę przez 100 minut - poinformował nas wczoraj dyrektor Józef Winiarski z Małopolskiego Kuratorium Oświaty.

Egzamin będzie podobny do próbnego, przeprowadzonego w lutym. Wówczas uczniowie otrzymali fragment utworu literackiego i na jego podstawie odpowiadali na pytania, które miały przede wszystkim wykazać umiejętność poprawnego posługiwania się ojczystym językiem.

Jutro egzamin z matematyki. W każdym z testów do zdobycia jest po 40 punktów. O przyjęciu do szkoły średniej decydować będą wyniki egzaminów oraz oceny na świadectwie (w sumie z pięciu wybranych przedmiotów maksymalnie 20). Kuratorium określiło minimum, które powinien uzyskać każdy uczeń ubiegający się o legitymację liceum ogólnokształcącego czy technikum. Wynosi ono 50 punktów.

- W tym roku szkoły średnie w Małopolsce zamierzają przyjąć blisko 40 tys. uczniów, czyli ok. 72 proc. absolwentów ósmych klas. W liceach ogólnokształcących czeka na nich ponad 19,5 tys. miejsc, w technikach blisko 13 tys., w liceach technicznych i zawodowych ponad 6,3 tys. W zasadniczych szkołach zawodowych mamy w Małopolsce blisko 16 tys. miejsc - podała dyr. Teresa Kucińska z wydziału szkolnictwa ponadpodstawowego kuratorium.

33 szkoły średnie (te najbardziej oblegane) postanowiły jednak z wybranego przedmiotu przeprowadzić w czerwcu dodatkowy egzamin dla kandydatów.

Następny nabór, już nie do szkół średnich, lecz ponadgimnazjalnych, odbędzie się dopiero w 2002 roku. Absolwenci gimnazjum do wyboru będą mieli 3-letnie liceum profilowane lub 2-letnią szkołę zawodową.

Źródło: Gazeta Krakowska Data: 2000-05-23 

Tylko raz leżałam w szpitalu

maj 22nd, 2000

Najstarsza iławianka Helena Mioskowska ukończyła wczoraj 102 lata. Tego samego dnia świętowała imieniny i 81 rocznicę swojego ślubu.

Pani Helena z domu Mroczyńska urodziła się 22 maja 1898 roku we wsi Grądy koło Lidzbarka Welskiego. W wieku dwudziestu jeden lat wyszła za mąż za Maksymiliana Mioskowskiego. Rok później urodziła pierwsze z dziewięciorga dzieci - córkę Stefanię.

- Dzisiaj żyją tylko dwie córki w wieku 80 i 67 lat oraz jeden syn, który ma 64 lata - mówi Helena Mioskowska. - Mam też 13 wnuków i 31 prawnuków.

Jubilatka pamięta wszystkie imiona i wiek swoich najbliższych oraz wszystkie ważniejsze rocznice rodzinne. Wygląda zdrowo i jest sprawna jak na swój piękny wiek. W całym swoim długim życiu tylko raz leżała w szpitalu. Narzeka, że nie da rady już nawlec nitki na igłę. Najbardziej cierpi z powodu braku słuchu.

Najbliżsi podkreślają, że pani Helena zawsze myśli i dba o innych. Lubi przebywać z ludźmi, rozmawiać z nimi. Twierdzi, że najważniejsza w życiu są przyjaźń i zgoda. ,Choćbyś zjadł wołu, ale nie pospołu, to nic nie znaczy” - zwykła mawiać.

Helena Mioskowska od 12 lat mieszka w Iławie. Nie stosuje żadnej specjalnej diety, pije dwie kawy dziennie i pomaga w przygotowaniu obiadów. Chętnie ogląda seriale telewizyjne i czytuje romanse. Całe życie ciężko pracowała na gospodarce, dziś spędza dni na spotkaniach z rodziną i znajomymi oraz na odpoczynku.

Źródło: Gazeta Olsztyńska Data: 2000-05-22